Dziękujemy za świadectwo.


Moja relacja –   hm,,,  wiem, że wiara jest darem to łaska,  wiem i widzę tak dookoła jak my wierzący jesteśmy mali, słabi, chwiejni jak bardzo ciężko nam to ogarnąć. 

 Sama wiara to za mało jeśli nie będziemy jej pielęgnować wzrastać w wierze to  ona wyschnie albo wygaśnie jak ognisko, tak jak mówi  Adam Szustak (you tube)-‚żeby wzrastać w wierze trzeba poszukać ogródka w którym rosną podobne drzewa ‚- wtedy jest łatwiej, dla mnie ta pielgrzymka to okazała się błogosławieństwem, poznałam lepiej koleżankę Ewę, okazało się że mamy bardzo wiele wspólnego. Zaprzyjaźniłyśmy się. Ewa, nie sądzę aby bez wsparcia z Nieba, przetrwała tę pielgrzymkę. Po pierwsze na rowerze Ewa jeździ bardzo mało a od zeszłego roku rower ani razu nie był przeglądany lub używany. Od samego początku coś w nim szwankowało. Biegi, kierownica się zablokowała. Do tego kiedy zobaczyłam jak ruchliwą ulicą się poruszamy- to byłam przerażona i dopiero wtedy przypomniałam sobie tekst, który otrzymałam na początku „Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni” J 15, 7-9  i wtedy zaczęłam się modlić. Był to moment zatrzymania, i wtedy udało się przekręcić tę oporną kierownicę.
Pielgrzymka choć męcząca ( nie wiedziałam, że mam tak słabą kondycję) była wspaniała. Pozdrawiam i z Panem Bogiem.
czytaj dalej

Danka (2015)


Pomysł rodzinnej pielgrzymki pojawił się w mojej głowie w marcową niedzielę podczas Mszy Świętej.

 Jest pielgrzymka rowerowa na Jasną Górę, ale nie można w tę drogę wybrać się razem z dziećmi. Jeden rzut oka na mapę i od razu zobaczyłem Sianowo. To będzie dobre miejsce, aby jechać razem z dzieciakami. Pora zabrać się za organizację. Pomyślałem, że organizując już któryś z kolei rajd rowerowy, mogę wykorzystać moje doświadczenia w służbie Bogu. Wysłałem kilka listów do znajomych z Domowego Kościoła ale odzew był mizerny. Trasa 40 km chyba skutecznie przeraziła swoją trudnością. „Dzieci nie dadzą rady”, „będą górki” takie odpowiedzi słyszałem pytając ludzi ze wspólnoty.
Odłożyłem sprawę jako zupełnie przegraną i już dalej nie wracałem do tego, kiedy pod koniec kwietnia odezwała się moja siostra, że u niej we wspólnocie jest kilku chętnych. Razem zmieniliśmy troszeczkę przebieg trasy, którą postanowiłem sprawdzić już osobiście. Zdałem się w organizacji tej pielgrzymki na Pana Boga wiedząc, że sam nie dam rady. Wszystko technicznie zarezerwowałem, ale zgłoszeń nie było dużo, a do tego dochodziły dodatkowe problemy. Jedna z rodzin, która miała pojechać ciągle natrafiała na przeszkody. To rodzice zostali wezwania do pracy na tę sobotę (udało się pokonać), córka miała odrabiać w szkole zajęcia (udało się pokonać), ostatecznie córka zachorowała i trafiła do szpitala (tego już nie udało się pokonać). Inne problemy to choroba kierowcy, który miał pojechać samochodem wsparcia dla pielgrzymów.
Jednak dzięki Bogu się udało i w sobotę rano ruszyliśmy, do końca nie wiedząc czy uda się przejechać do Sianowa i zdążyć na Mszę Św. 
czytaj dalej

Krzysztof